To będzie najlepszy wybór! Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju w naturze, miejskiego zgiełku, chcesz spędzić urlop z rodziną, marzysz o kempingu na zielonej trawie, historycznej przygodzie czy też tradycyjnym leniuchowaniu. W Turyngii znajdziesz najlepsze lokalizacje, idealnie dostosowane do potrzeb każdej osoby.
Na cześć nietypowej księżnej
Pałac Wdowi (Wittumspalais)
Z racji strategicznego położenia między placem Frauenplan a Teatrem Narodowym ulica Schillera (Schillerstraße) to trasa, przez którą każda osoba odwiedzająca Weimar przechodzi zwykle nawet kilka razy. Na samym jej środku stoi właśnie Wittumspalais. Idąc od Narodowego Muzeum Goethego, od razu natrafia się na ten budynek. Gdyby nie żaluzje, przechodzące osoby mogłyby wręcz zaglądać do pomieszczeń na parterze. Sam budynek, wzniesiony w latach 1767–1769, wcale nie zdradza na pierwszy rzut oka swojego pałacowego statusu. To całkiem nietypowe. Mamy też jednak do czynienia z nietypową damą, która przez dekady tu mieszkała: Anna Amalia, księżna Saksonii-Weimaru-Eisenach. Regentka, mecenaska, kompozytorka i założycielka „weimarskiego dworu muz”.
„Właśnie ona jest powodem, dla którego tu jestem” – wyznaje Cornelia Irmisch, która w fundacji Klassik Stiftung Weimar pracuje jako kustoszka w dziale „Pałac rezydencyjny, kultura dworska i rezydencjonalna”. Już na studiach kustoszka zachwyciła się tą siostrzenicą Fryderyka Wielkiego, pisząc pracę magisterską o jej kolekcji antycznych naczyń. Już życiorys tej postaci mówi sam za siebie. Jako 16-latka poślubiona została księciu Ernstowi Augustowi i musiała w obliczu jego choroby jak najszybciej urodzić następcę tronu. Faktycznie tak się stało, wkrótce przyszedł na świat Karol August (potem jeszcze drugi syn), a małżonek niedługo później zmarł. Tak rozpoczął się okres niezwykłych rządów – rzecz jak na tamte czasy wręcz niesłychana: kobieta jako regentka! Gdy jej syn w końcu osiągnął pełnoletność, wdowa Anna Amalia przeniosła się w 1775 roku do pałacu, zwanego odtąd Pałacem Wdowim (Wittumspalais).
Tak wiele talentów, tak wiele zainteresowań
Nawet bez informacji naszej kustoszki można łatwo nabrać przekonania o artystycznych upodobaniach księżnej. O jej licznych artystycznych upodobaniach, mówiąc dokładniej. Na początek dostajemy w Pałacu Wdowim „darmową próbkę” wiedzy, wyświetlaną na trzech ekranach. Po pierwsze jest to historia samego budynku, który bywał na przykład miejscem spotkań loży masońskiej czy aresztem dla apostatów. Przede wszystkim jednak to historia życia samej Anny Amalii i 32 lat spędzonych przez nią w tym pałacu. Ta z dzisiejszej perspektywy „wyemancypowana” i wykształcona kobieta – założona przez nią i jej imieniem nazwana biblioteka to prawdziwa legenda – dostarczyła przecież historykom mnóstwo materiału. „Księżna miała tyle talentów i pasji, że im więcej o niej wiesz, tym bardziej chcesz jeszcze lepiej ją poznawać” – mówi Cornelia Irmisch.
Salony Anny Amalii
Wgląd w jej świat daje na przykład Salon Zielony, od którego zaczyna się zwiedzanie. W przeciwieństwie do innych pomieszczeń większość tutejszych eksponatów to absolutne oryginały. Na zielonych ścianach wiszą obrazy, pamiątki z podróży księżnej do Włoch. Oprócz lektyki (znajdującej się na klatce schodowej) zachwycają stylowe drobiazgi: stoliki z marmurowymi blatami czy szachownica wykonana z kości słoniowej i hebanu. W tamtych czasach meble w stylu empire, wielofunkcyjne stoły (do mycia się i... pisania!) czy wygodne sofy były szczytem nowoczesności w porównaniu do wcześniejszych mebli rokokowych. Kustoszka podsumowuje krótko: „Była totalną trendsetterką”.
Dotyczyło to również życia towarzyskiego Anny Amalii. Spotkania w Salonie Jadalnym obrosły kultem. „To było miejsce wręcz utopijne” – uważa Cornelia Irmisch – „bo spotykali się tam poeci, uczeni, artyści i mieszczanie, a kobiety i mężczyźni dyskutowali jak równy z równym”. Ten „weimarski dwór muz”, jak nazywano krąg osób otaczających Annę Amalię, znacząco wpłynął na renomę miasta. Nic dziwnego, bywali u niej Goethe, Schiller, Wieland i inne najwybitniejsze postaci tamtego okresu. To oni tworzyli przecież „Złoty Wiek” księstwa Saksonia-Weimar-Eisenach, budując mit „Aten nad rzeką Ilm” i epokę intelektualnego rozkwitu, znaną do dziś jako klasyka weimarska. Miniaturowe obeliski i portrety ówczesnych prominentów wprowadzają w duchowy klimat tamtych czasów.
Dźwięki z przeszłości
Warto też wspomnieć parę słów o muzyce. Księżna brała lekcje kompozycji i gry na fortepianie u weimarskiego numeru jeden, Ernsta Wilhelma Wolfa. Nie bez sukcesu – skomponowała muzykę do śpiewogry Goethego „Erwin i Elmire”, pisała własne symfonie i sonaty. Ponadto gromadziła wokół siebie wielu muzyków. Od 1775 roku, wolna od obowiązków państwowych, w pełni oddawała się nauce i sztuce. Świadczy o tym Salon Muzyczny: żółto-srebrne ściany, czekoladowe meble i imponujący sufit. Jednak jego największymi atrakcjami są harfa z początku XIX wieku oraz ponad 200-letni fortepian. To niezwykłe eksponaty, które można nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć. Raz lub dwa razy w miesiącu te odrestaurowane instrumenty są prezentowane podczas specjalnych koncertów. „To bardzo emocjonujące przeżycie!”
Muzyka nadaje ton także na piętrze. Znajdziemy tam fortepian, na którym musiał grać ktoś o niezłym temperamencie (sądząc po śladach na obudowie), kopię instrumentu Liszta oraz fortepian młoteczkowy w Sali Balowej. Kryształowe żyrandole, wspaniały sufit pędzla Adama Friedricha Oesera i piękna podłoga dopełniają całości. Nic dziwnego, że ta jasna sala koncertowa, wyglądająca niemal identycznie jak w 1804 roku, wciąż jest popularnym miejscem spotkań autorskich, paneli dyskusyjnych czy – co szczególnie popularne – ślubów cywilnych.
Zdjęcie tytułowe: ©Florian Trykowski, Thüringer Tourismus GmbH
Dostępność
Podobał się wam ten artykuł?
Informacje dla odwiedzających
Oferty
Rekomendacja restauracji
To też może was zainteresować:




